czwartek, 10 września 2015

Ileż można.


Ileż można patrzeć na schroniska leżąc na leżakach popijając herbatkę ?
Pokonując własne jak i atmosferyczne przeszkody ruszyliśmy w Karkonosze, stwierdzając zgodnie, że tam jakoś łatwiej będzie pogodzić się z nadchodzącą jesienią. Rozgrzewkę zaczęliśmy od kąpieli w lodowatej górskiej rzece, a co !  Teraz wspominając początek naszej górskiej wyprawy myślę, że była ciepła... wiatr, deszcz, pociski gradu w twarz  i 2  st.C na Śnieżce znacznie wydłużyły trasę, na końcu której, widząc już drzwi schroniska, wiatr zmiótł moją drugą połowę w mokrą kosodrzewinę... Kolejne dni były cudowne: z mchami, mgłami, hatifnatami, kryształami kwarcu pod stopami, jagodami i karczmiakami, zastanymi kiedyś w Mateusie i dzielnie wtarganymi na górę, z której  to z kolei mogliśmy na niego ( Mateusa) popatrzeć :-) 


                         Granitowy kociołek potoku Wrzosówka w Jagniątkowie.


    Kryształy kwarcu w nawierzchni szlaku.





    Schronisko Samotnia nad Małym Stawem.











   Goryczka trojeściowa


 
 Wzdłuż szlaku do Strzechy Akademickiej  wysypywano niegdyś śmieci- dziś wypłukane przez deszcze leżą pod nogami : metal, potłuczone kafle piecowe, butelki, kawałki kryształowych kufli od piwa, porcelanowe fragmenty zastawy stołowej oraz  korek od piwa np. z napisem Hampelbaude - tak przed wojną nazywało się schronisko.

                      Korek od piwa z napisem Hapmelbaude  Krummhübel (Karpacz)

     A teraz coś z albumu zwanego w wersji facebookowej Mateusa "Ogarnij scenę", polegająca na odgadywaniu scen z filmów i obrazów jakie przynosi nam dzień powszedni. Najpierw ujęcie z serialu Twin Peaks  a pod nim to co mnie spotkało w Strzesze Akademickiej w dodatku z sową w roli głównej :)


                                                                        źródło zdjęcia