niedziela, 23 sierpnia 2015

Tropami najpiękniejszego odcienia gliny.

     
         Byliśmy wiele razy, wrócimy z przyjemnością i z pewnością nie jesteśmy sakroturystami :)
    Muzeum Historii Ziemi Kamieńskiej mieszczące się w kapitularzu katedry w Kamieniu Pomorskim.
    Od nadmiaru zabytkowych materiałów można wrócić zakręconym, polecamy Wszystkim na szlaku.
   Przywiozłam kilka zdjęć z wyprawy a dalej przedstawiam efekty naszych domowych poszukiwań.

                      fragment żebra sklepiennego z psią łapą  (wystawa)


                     cegła z łapami (wystawa)


                     psia łapa w ceglanej ścieżce wirydarza


                      dachówka z muszelką (wystawa)


                      terakotowa posadzka katedry


     Po powrocie do Mateusa poszliśmy szukać własnych skarbów... mamy dachówkę karpiówkę tzw. palcówkę ( nazwa pochodzi od sposobu formowania jej, kiedy tzw. "strycharz" (- od jesionowego narzędzia do ubijania gliny w formie tzw. strychulca) ścierał dłonią nadmiar jeszcze miękkiej gliny z formy ułożonej na piasku pozostawiając swoje odciski palców). Przed wysuszeniem i wypaleniem strycharz  za pomocą szblonu robił cieniutkie kreseczki dla lepszego ociekania wody, które również się zachowały. Dachówki zostały użyte wtórnie do budowy pieca kaflowego, pochodzą z czegoś znacznie starszego: są grube, pogięte, porowate, matowe, pełne zanieczyszeń fizycznych oraz tzw.margli - węglan wapnia z domieszką cząstek ilastych , który po kontakcie z wodą zwiększa znacznie swą objętość rozsadzając gotowy wyrób. W jednej z poniższych dachówek utkwił duży otoczak, niestety nie przebiegł po niej żaden pies :(







  Płyty terakotowe których część tworzyłą posadzkę w  pomieszczeniu gospodarczym, tzw. (przez nas) grocie. Pochodzą z olbrzymiego pieca chlebowego, chcemy je gdzieś wyeksponować - taka podłoga z płyt, na których latami piekł się chleb...




PS: Nie jestem taka do końca szczęśliwa- nie znalazłam psich łap :(

wtorek, 18 sierpnia 2015

Lato nad morzem kambryjskim.




Witamy Wszystkich :)
Podobno upały na Dolnym Śląsku były okrutne...po urlopie powitał nas spalony ogród i suszone pomidory. Szczęście-w porę mąż mój przeukochany zapytał : gdzie chcesz pojechać ?- nad morze kambryjskie (dla mnie to oczywiste, bo paleo-hobby ładuje mi baterie od dwudziestu kilku lat ). Zapraszam do obejrzenia najefektowniejszych znalezisk. Na początek piła w asfalcie znaleziona przez naszego córaska:) ; dodam ,że widok zajętej wyszukiwaniem skamieniałości czterolatki, która następnie pokazuje i objaśnia je koleżankom buduje nasze serca :)



Dalej napotykamy płytę betonową, gdzie nękana erozją powierzchnia uwydatniła jej budulec... skamieniałą rafę koralową... ach, te pomorskie żwirownie :)





I przechodzimy do skamieniałości, pierwszego belemnita znalazła najmłodsza z uczestników paleo-wakacji.


 


    Trylobity- cała gromada, w tym jeden ( na dole) w pozycji zwiniętej.




     małż


    ramienionogi


    koralowce


    ślimak

 
    łodziki

  Na koniec militarne znalezisko - łuska karabinowa ! Lata zalegania na dnie Bałtyku spowodowały ,że "obrosła" otaczającym ją osadem, w tym otoczakami tworząc zlepieniec. Pozdrawiamy !