piątek, 23 stycznia 2015

W oczekiwaniu na drozdy, sowy i dzięcioły...





       W domu pieńków było wielu...  Spróchniałe pnie starodrzewia wystające ze styczniowej ogrodowej zmarzliny. W pomrokach dziejów stodoły stał niegdyś pień, niczym element scenografii horroru z czarnymi zaciekami od ubijanego drobiu, przez co w ogień poszedł jako pierwszy.
  No i ten antagonista siekiery- dobry, bo kojarzący się z ciepłem pieców i dymem z kominów, służący do rąbania  innych pieńków... Wśród przygotowanych na opał belek, znalazł się ten amputowany fragment "wyleczony" przez dzięcioła, po czym uratowany przez palaczkę, która zaniosła go do spiżarni (?)...
   I żyli długo i szczęśliwie.

     W oczekiwaniu na drozdy, sowy i dzięcioły: wieczorami, kiedy nikt już rowerem po domu
 nie jeździ, a za oknami, na horyzoncie w górskich schroniskach  zapalają się światła, przy mołdawskim czerwonym, gorących kaflach, trzaskającym stropie i aktualnie wspominkowym maratonie filmów Davida Lyncha nieustannie planujemy, marzymy i dbamy o zdrowie. Ten rok będzie budujący ! Pozdrawiamy gorąco wszystkich czytelników :-) a w oczekiwaniu na konkretne wieści renowacyjne zapraszam do zerknięcia na  Fb wersję Mateusa .









9 komentarzy:

  1. oj, jak ja czekam...
    Jutro i pojutrze: zimowe ptakoliczenie. Zawsze to powiew nadziei, okazuje się, że tych ptaków tak dużo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śnieg u nas sypie to może przylecą wreszcie. Zbankrutowałam na słonecznik ale karmnik napchałam a tu od dwóch tygodni żadnej sikory ;-) Pozdrawiamy :-)

      Usuń
  2. W koncu:-) ! W"Blue Velvet" tez byl ptak - pliszka? Tez chodzi za mna maraton filmow Lyncha. Sowa-ksywa nadana mojej babci w szkole przez ucznow...w tzw blue monday widzialam ja po raz ostatni w kosciele...pozna jesien i zima to dla mnie czas umierania-i tym bardziej ciesze sie,ze jest nowy wpis:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W "Blue Velvet" czekano na drozdy stąd te ptaki w tytule a trzeci dzięcioł od mojego pieńka :) Wieki temu planowaliśmy z kumplem zrobić prawdziwe "lynchowskie" kino w jakimś przedziwnym miejscu. Też miło Cię czytać/widzieć :-)

      Usuń
  3. Rozumiem, że najpierw budujecie domy dla ptaków, a potem... Potem Mateus!
    Miło Was znowu widzieć ;)
    Marzeń i zdrowia w nowym roku,
    pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy, można by trochę uszczuplić marzeń na rzecz zdrowia i było by ok :)
      - również bardzo miło widzieć Inkwizycjo i wszystkiego dobrego !

      Usuń
    2. Eee.... Zdrowia i szczęścia.... Ci na Titanicu byli zdrowi.

      Usuń
    3. Dzięki, przekonaliście mnie :-) uwielbiam czarny humor ;-))

      Usuń
  4. W naszych lasach takie drzewa nazywa się kunowymi lub tumakowymi. Ponoć są zamieszkane przez całe rodziny tumaków. Masz o wiele piękniejszy pieniek niż filmowa pieńkowa.
    Częste, delikatne przemywanie marzeń, potrząsanie planami od czasu do czasu i surowe szorowanie ułudy (najlepiej szczotką ryżową) bardzo pomaga zdrowiu.
    Chcieliśmy kiedyś zrobić kino w stodole, ale przegraliśmy z owadami.
    Pozdrawiam Was serdecznie! Niech się Wam darzy!

    OdpowiedzUsuń