środa, 1 października 2014

Rejs łódką MZK




       Zabieram Was w industrialny rejs publicznym symulatorem firmy Jelcz do miejsca powiązanego zbiegiem okoliczności i przypadków w kierunku końca internetu. Nie jedziemy sami, na miejscu obok, po brukowych muldach płynie łódka zrobiona z biletu MZK. Przez przepełnione swobodnie falującą cieczą rozszczelnione szyby zespolone oglądamy kobietę rozpiętą pomiędzy wymokłą poczwarką naciągniętą na smyczy a dłonią w "foliówce" skierowaną w stronę trawnika... niczym w słynnym "Stworzeniu Adama" Michała Anioła.  Przystanek Fabryczna, stajemy pod domem z numerem 13 na którego miejscu stał kiedyś zupełnie inny... Przypominam sobie odległe czasy i to jak bardzo niezbadane są drogi podstawówkowiczów do domu... można by powiedzieć ,że wszystkie drogi do niego prowadzą, niezależnie od  posiadanego czasu, stopnia trudności przeszkód, ilości napotkanych ekshibicjonistów w parku jak i drobnych w kieszeni. Wracałyśmy często we trzy, tym razem we dwie, a więc i dwie dwustronne karty albumu znalezionego na ulicy przed spalonym domem na pól przerwałyśmy. Zdjęcia były wyblakłe i wilgotne, na mojej- więcej "spodka", na jej- więcej samochodów i ludzi... Budynek o niegdyś jasnej elewacji z okopconymi oczodołami, pełen był rozbawionych dzieci, których śmiech i zabawa zwabił nas do środka...zachęta niczym w horrorze:) Wewnątrz unosił się zapach spalenizny. Ciemne, na wpół opustoszałe pomieszczenia, z których nieszczęśni mieszkańcy zdążyli zabrać wszystkie cenniejsze rzeczy, wciąż jednak pełne walających się dokumentów, zdjęć i pożółkłych gazet. Po drewnianych, rzeźbionych schodach na piętro lała się woda z uszkodzonych w czasie nocnego pożaru rur.Weszłyśmy na pokiereszowany dach i tam poznałyśmy się całą historię od pewnego usmolonego knypka-przewodnika używającego wyrwanej z balustrady tralki jako wskaźnika... z tej wysokości zarysowywał się wczesnojesienny, ciepły widok na stare miasto i otaczające je wzgórza a w okół pełno gapiów, tych w oknach i na ulicach - takie małe centrum przaśnej, małomiasteczkowej sensacji.Wychodząc z dogasającej przestrzeni, pod nogi spadła nam emaliowana tabliczka z numerem domu...




     Dziś wiem ,że nasz fragment albumu to dokumentacja fotograficzna z budowy gazowni  na terenie kopalni  Julia w Wałbrzychu ( Fuchs, Biały Kamień, Thorez), gdzie znajduje się wspaniałe muzeum do którego przekazujemy zdjęcia. Gdy po kilkunastu latach napisałam do wspomnianej w poście koleżanki, którą pozdrawiam serdecznie pytając o jej zdjęcia powiedziała : "że zawsze byłam crazy ale poszuka !" :) Jakiś tydzień później znów wsiadłam do tego samego autobusu, na to samo miejsce a na ziemi leżała łódka z biletu - przygarnęłam na półkę osobliwości :)




Na lewo wieża szybu, po prawej budynek przepompowni gazu.






































4 komentarze:

  1. to nie tylko koniec internetu, to koniec, pętla czasu...
    Też tak wracałam, godzinami. Chciałabym wygrzebać jakieś takie wspomnienia, ale gdzieś się zasypały tym czasu gruzem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Klimat filmowy... mroki historii przeplatają się z trochę zatartym i efemerycznym obrazem wspomnień i teraźniejszością. Powinnaś pisać scenariusze filmowe ;)
    Ostatnio miałem okazję oglądać wszystkie rewitalizowane budynki. Nigdy wcześniej nie zagłębiałem się w osobliwości techniki przemysłowej, ale kiedy zobaczyłem stare maszyny i ich kształty a zwłaszcza detal architektoniczny, schody itp... często z żeliwa czy miedzi... zauroczyły mnie. Za chwilę ma powstać tam ekspozycja, ale już teraz wyremontowane pomieszczenia robią fajne wrażenie. Na pewno będzie można podziwiać uroki starej architektury przemysłowej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dziękuję, dla takich komentarzy warto było pisać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z okazji świąt, życzymy wam aby ta renowacja faktycznie była dozgonna i baaaaardzo długa, oczywiście taka na lajcie i bez napinania :)
    Wesołych świąt!

    OdpowiedzUsuń