sobota, 23 listopada 2013

Grzejemy koksem


  




    ... Kiedy woźny poszedł palić, zostawiając uchylone drzwi...
 ...korzystając z "zaproszenia",  zbiegłam po schodach do szpitalnej piwnicy;
później- prosto, korytarzem aż do ( wcześniej zasłyszanej ) graciarni. Z  zakurzonej, jeszcze niemieckiej witryny z gabinetu lekarskiego wyjęłam buteleczkę  z zaciśniętym szklanym korkiem. Wpadłam do windy, skąd prosto na poddasze; z ciemności-  do naszego słonecznego pokoju, w którym nigdy nie jesteśmy same i mimo, że jesteśmy dwie zawsze słyszę co najmniej pięć osób. Palimy sztuczne papierosy i pijemy bezalkoholowe piwo. Ja szarpię się z buteleczką, Ty rozmawiasz ze sobą a najbardziej  lubię
 jak mówisz "przepraszam, zagadałam się".
    Popołudniowe dialogi przewracają znany mi porządek świata a aukcja "underclass-owych" doświadczeń ciągnie się aż po noc gdy zapadamy w psychotropowy sen, wtedy nasz pokój rozświetlają lampki ładowarek -czerwona i niebieska.
      Po otwarciu starego zastygłego leku, i  zalaniu go wrzątkiem- ten zasyczał, zwinął się i uformował w coś myślącego...  zapytał - "co ja tu k... robię !?" - nie, nieprawda :) ( cierpię na zespół obcej ręki)  - "Witaj, jestem Lekiem, obudziłaś mnie więc pytam, czego ci potrzeba ?"

     Milczę od maja, od kiedy pary nieszczęść pukają do i tak już z porysowanych życiorysem drzwi. 
 Powoli- poddaję się myśląc, że jestem na to wszystko za głupia, postanowiłam nawet zrobić stary sprawdzony test - otóż zagrać w lotto, podobno głupi zawsze ma szczęście...
     Jest tak, jak mawiano- im bardziej życie zaciska "krawat" na szyi- tym szybciej dochodzi do selekcji naturalnej przyjaciół pozostawiając tylko tych miłosiernych- i jakoś lepiej...
    (Panaceum che pomóc - choć nie wierzę do końca w to, co mówi, za to lewa ręka chce nim rzucić o ścianę i jak w takich warunkach można pisać posty !?)

      -dobiorę ci odpowiednią "jesienną kurację", mam trochę skarbów ze starej apteczki:
  środków odurzających , substancji psychoaktywnych, trucizn i innych zakazanych już dzisiaj medykamentów. Kiedyś to były czasy! Coca-cola z Cocainą! Kropelki na żołądek z konopią indyjską a każdy szanujący się lekarz z morfiną był za pan brat itp.

Na początek jesienna kuracja relaksująca:


Delikatnie zwiększamy ...





Na lekkie oderwanie się od ziemi, na wzmocnienie popędu ekscytacji starym domem...
Nalewki z : Opium, Absyntu, Piżmowców,



i delikatnie dorzucamy, by nie stracić ciągu...
Kodeina, Nalewka z opium,  Kwas Barbiturowy,


totalny odlot...
Kodeina - pochodna morfiny


Tutaj ciekawostka historyczna to buteleczki po wynalezionym w 1849 roku w USA przez panią Charlotte Winslow syrop opart na morfinie. Był mocno rozpowszechniony w Wielkiej Brytanii
 ( nie wycofany do 1930 r. ) i USA , przeznaczony dla małych dzieci oraz zmęczonych po pracy matek! co ilustrują piękne plakaty reklamowe, masakra... 
Mrs. Winslow's Soothing Syrup









Na totalny odjazd...
Eter do narkozy, Eter, Chloroform,


dla ocucenia...
Adrenalina, Kofeina,



Na brak wyobraźni - zasłynął w średniowieczu, przedostając się do żywności powodujący m.in masowe halucynacje. 
Np. co zrobić z szachulcem ?
Sporysz



Na kolację dla złych gryzoni ...
Strychnina 




PS: Pamiętaj,by przedstawionego tu obrazu rzeczywistości nie postrzegać jako obraz jedyny a spotkane postaci nie muszą być tymi, które przypominają.
 Wiem - mój blog zmierza w nieokreślonym kierunku :)                                                                      































czwartek, 21 listopada 2013

Miasto, które było...







 Trzeciego listopada wiało okrutnie, niebo zacinało cieczą i mdliło szarością do tego stopnia, że musiałam kilkakrotnie zwymiotować- a nie, przepraszam to inny post ;).


   Po obejrzeniu wystawy w BWA, około południa przybyliśmy do Miedzianki -miasteczka widma, usytuowanego na północno -wschodnich stokach Miedzianej Góry, położonego w Sudetach Zachodnich, przedrążonej sztolniami  wzdłuż i wszerz w poszukiwaniach miedzi. Przed wojną- kwitnące górnicze miasteczko, o najwyżej położonym rynku w Prusach, po wojnie- doszczętnie zrównane z ziemią a stare sztolnie, w których mieścił się jeden pracowity krasnolud i jego wózeczek na miedź, poszerzono pirotechnicznie do rozmiarów dwóch pociągów tak, że trzeba było ewakuować ludność.
      A dziś  -całkowicie zarośnięte, pełne tajemniczych zagłębień , resztek fundamentów, rzędów starych drzew wyznaczających  kiedyś drogi. Miedzianka zainspirowała Filipa Springera do napisania książki,   której śladami podążamy. Wydawałoby się, że żywej duszy tam nie spotkamy a przecinając owinięte drutami kolczastymi pastwiska i łamiąc skostniałe badyle, mijaliśmy inne ubłocone wycieczki, bądź przez ścianę deszczu oślepiały nas reflektory terenówek przedzierających się przez rozjeżdżone pastwiska, pełne gapiących się turystów z aparatami. Niemal jak w horrorze- zziębnięci, podążaliśmy za przewodnikiem, posłusznie zapalaliśmy znicze na zapuszczonych, nieznanych grobach. Brakowało tylko klasycznego, otyłego uczestnika wycieczki , który to zamiast pilnować grupy będzie łakomie zajadał prowiant, przez co znacznie się od niej oddali- ten zapadnie się pod ziemię jako pierwszy, druga będzie oszołomiona pociągiem do siebie para ,która również pozostanie z tyłu... Zaraz, zaraz- zacznijmy od początku... Otóż, zaraz po wyjściu z autobusu wszyscy zaczęli szczelnie opakowywać się foliowymi ponczami,  tylko my nie mieliśmy parasola więc "nic nie mówiąc rzekłam": "ale się wje...!". Wtedy pewni, przypominający nas ;) dobrzy ludzie dali nam swój zapasowy dach nad głową. Po dwóch tygodniach spotykamy ich pod naszym domem i co się okazuje !? - oni  również chcieli kupić Mateusa, tyle że ich ubiegliśmy. Kończąc  wycieczkę, 
po zwiedzeniu, grobów, szybów, miejsc widokowych, kościoła katolickiego, wchodzimy w przestrzeń artystyczną, w której możemy zobaczyć coś niebywałego, w miejscu gdzie stał kościół ewangelicki , niemal w powietrzu, umieszczona jest kula, taka jaka kiedyś znajdowała się na jego wieży. 
Widok jej, budzi pytania- jest "piorący"...

...było pięknie, dziękuję.




           Wejście do starego szybu.



A w Mateusie kolejne skarby...

      klocki



                            kręgle




                       wieko od pudełka po tytoniu



                        fajka

...