poniedziałek, 25 lutego 2013

Maskotka Kotłowej

    


       
      Śnieżyca uparcie robi z okien okienka, narzucając tym samym późny wieczór. Korzystając z okazji -wymknęłam się na czworakach spod macierzyńsko-małżeńskiej wrzawy by z przybrać każdą, byle inną z ról - a wolny był etat kotłowej. Później wyciszałam się w towarzystwie huczącego piekłem pieca i cucącej szronem spiżarni. I tak- tona po tonie przejrzałam już chyba cały karboński las.
Czego szukałam ? Skamielin- a w świetle groty to jak szukanie szumów w chaosie... 
 Czy wiecie, że wrzucone do pieca drewno śliwy pachnie jak śliwka, orzecha jak orzech, a tylko dębina pachnie jak świeży chleb? "A czym palicie ?"(średnio raz w tygodniu pada niezawodne pytanie w wiejskim autobusie) - "trochę sygilarią, kalamitem... lepidodendron też dobrze grzeje" - starsze panie udają, że nie słyszały ;-) 
     




       Skamieniałości zwyczajowo odkładam na później, dziś jednak: pieprzę kolekcje, gdy zimno w konfekcję !- tak zapewne wykrzykiwał mój dziad w pierwszą zimę na obczyźnie czterdziestego piątego, paląc antykami, w tym... fortepianem ! Pamiętnej zimy węgla nie było, rubryka ogłoszeń pierwszej propagandowej gazety uginała się od "zamienię fortepian na opał". W końcu ironiczny brak chętnych, zabawiając się opacznie ogłoszeniem, zmieniał fortepian w opał.
     
        Kiedy Kotłowa rozgrzeje w centralnym, idzie z węglarką pod piece kaflowe. Te będą nas grzały do rana, w przeciwieństwie do grzejników ,które pójdą spać razem z nami. A skoro doszliśmy w to miejsce -wraz z domem kupiły się ( co prawda w stanie "kurnikowym") trzy "około -piecowe" meble: wiejskie,  biedermaierowskie, czereśniowe krzesło, sosnowy stołeczek do prac kuchennych typu " Kopciuszek"  oraz ławkę przypiecową dla dwojga zziębniętych. Wszystkie idealnie praktyczne i ozdobne -chyba  zgodzicie się, że żal byłoby wyrzucić, nie poddać renowacji a zamienników szukać w marketach.





Pierwszą czynnością, jaką trzeba wykonać jest wyciągnięcie stołka ze stodoły lub ( co łatwiejsze) zakupienie na targu innego za około 20 zł. Do zmycia powierzchni możemy użyć zmywacza powłok lakierowych, bądź oskrobać, nie uszkadzając powierzchni drewna. Wewnętrzną stronę stołka odkażamy spirytusem i pozostawiamy nietkniętą, będzie ona tzw. "świadkiem" na jego oryginalność, mówiącym jaką historię przeszedł i ile mniej więcej ma lat. "Świadka"  pozostawiamy w mało widocznym miejscu, dotyczy to wszystkich renowacji.




Kolejnymi zadaniami są : przeszlifowanie powierzchni, szpachlowanie, następnie wykańczanie ponieważ żaden z tych mebli z powodu licznych śladów użytkowania, zacnych, ale estetycznie dotkliwych nie nadawał się do pozostawienia  w gołym drewnie. Pozostaje więc: politurowanie lub pokrycie woskiem i  wybłyszczanie.










Ława w całej okazałości wraz z najstarszą lalką jaka u nas mieszka (z początku XIX wieku), wykonana we Francji, techniką papier - mache, wypchana trawą morską, peruka z ludzkich włosów, oryginalny strój z adamaszku.





 Jeszcze ostatnie zdjęcie w komplecie, chwilę później przedmioty rozbiegły się wesoło po całym domu za naszą małą córcią :)  Korzystając z okazji chcemy powitać serdecznie setkę obserwatorów ! Istnieje już Facebook-owa strona Mateusa na którą serdecznie zapraszamy. Co do zeszłorocznych planów remontowych : stodoła cieszy się nowym dachem, obróbką blacharską, ociepliliśmy i odeskowaliśmy jedną ścianę zewnętrzną, przybyło sporo okien, drzwi i innych materiałów. Remont wcześniej czy później dotyka każdego, dokończenie go to nasz obowiązek a nie powód do dumy, tak więc oszczędzę Wam mało odkrywczych wpisów "remonciarskich", pisząc głównie o renowacji starego domu wraz z jego oryginalnym wyposażeniem czyli o sferze ciekawej historycznie, przyjemnej i zdecydowanie nadobowiązkowej :)


    Ale ale  to jeszcze nie koniec, kto by się grzał w taką pogodę! skoro można skostniałymi rękami pogrzebać w strychowych ciemnościach wypełnionych sieczką, z zakurzoną twarzą, załzawionymi oczami podążającymi w podpodłogową czeluść za lampką led (- od ledwo świeci) - idziemy !





                                                                   

                                                            klocki układanki i kręgiel


Zbieram wszystko co ładne - żebyśmy mogli tu sobie razem popatrzeć :-). I najcenniejsza,  maskotka, jak na XIX-wieczne trofeum myśliwskie przystało - przeraża. Oto ona.




Mus musculus




20 komentarzy:

  1. Słuchaj... pięknie piszesz. Szkoda że tak rzadko ale dzięki i za to. Wielkie dzięki.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Gaju :)postaram się robić to częściej. Pozdrawiam !

      Usuń
  2. Śmiem twierdzić, że przeraża nie bardziej, niż bezgłowa maskotka z pierwszego zdjęcia.
    Za to meble około-piecowe bardzo przytulne i swojskie (nawet przed renowacją) ;-)
    Zadziwia mnie trwałość lalki z papier-mache... wraz ze wszystkimi atrybutami. Jest trochę niesamowita, trochę zachwycająca ;)
    Ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko trzy małe mebelki a miałam wrażenie ,że już nigdy ich nie skończę ;)Tak to już jest w starych domach- mumie trzeba wybrać i zakopać w ogrodzie a po ilości widać ,że żyło im się tu bardzo dobrze ;)Pozdrawiam !

      Usuń
  3. dla mnie te rekwizyty sa świetna pamiatka, oprócz tej ostatniej :)
    meble pieknie odnowione i teraz mozna usiąść na stołeczku pod piecem i podrzucac szczapy.... ja marzę o takim, ale odziedziczyłam mniejszy , choc może i jego sie dopieści....
    a piecową piwniczna i kominkową - to tez jestem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic tak nie cieszy jak nowy blask starych mebli :)Stołeczek pod piecem - niezbędny, dam znać jak trafię gdzieś na taki :) Pozdrawiam serdecznie !

      Usuń
  4. łał, jak ładnie odnowione krzesełko i krzesło! a skarby strychowe całkiem, całkiem, a mysz wpisuje się w tradycję odkrywania mumii w starych domach (u nas był kotek).
    Lala nieco makabryczna, ale kto by nie był makabryczny w jej wieku;)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lala to muzealny okaz, bardzo delikatny i kruchy :)za to moje porcelanki skaczą po całym domu razem z córcią :) Mumie regularnie zakopujemy pod przyszłą altaną :)Poszukam dla Ciebie takiego stołeczka, czasem się trafiają. Pozdrawiam !

      Usuń
  5. Kotłowa kłania się Kotłowej. Lubię rozpalać.
    Mebelki śliczne, a stołeczek oczywiście kojarzy mi się z ryczką do dojenia :)
    Kapitalne te klocki i kręgiel!
    No i Wasze sławne podłogi .... mmmm ...
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki M. :)Ciekawa jestem ile jeszcze przedmiotów znajdziemy ? w sumie to dopiero początek :)Pozdrawiam !

      Usuń
    2. macie szczęście do skarbów, potraficie je docenić i wyeksponować, nawet sucha mysz wygląda u Was jak niecodzienny muzealny eksponat :D poza tym gaja ma rację, chcemy więcej!

      Usuń
  6. Wszystko pięknie ładnie. A Mus'a to chyba ktoś przydeptał w książce, jak zielnikowy eksponat chyba...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może miał zostać sproszkowany i dodany do mikstury zdrowotnej?

      Usuń
  7. Okołopiecowe mebelki muszą być, podrzucać polanka do paleniska, patrzeć w ogień, na sypiące się iskry, coś kozikiem przystrugać przy okazji ... mamy dwa krzesełka, takie składane z jarmarku, bo po użyciu wieszamy je na dylku za drzwiami, żeby miejsca nie zabierały; hm! ten zasuszony szczurek ... okropny!!! pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak ładnie opowiadasz:) Słychać trzaski pieca i skrobanie tu i tam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. nareszcie pięknie odnowione drewno a nie wszechobecne fujoprzecierki. Jak udało się wam uczynić meble prawie luksusowe?

    OdpowiedzUsuń
  10. Chętnie zobaczyłabym zdjecia lalki bliżej. Lubię takie starowinki. Jakby kiedyś chciała powędrowac w świat to chętnie odkupie...

    OdpowiedzUsuń
  11. Wasz strych to istny SEZAM, w dodatku jakiś bez dna. Normalnie ideał strychu!!!

    Pzdr.

    OdpowiedzUsuń