piątek, 5 października 2012

Ziemia i porcelana.

         Czasem trzeba się po prostu odezwać ludzkim głosem- ot,  taki- wpis dla wpisu uczynić.
Wszystko dla Was - karton pełen śmieci, który po segregacji "ekologicznie" wrzucam do sieci ;)
    Ale od początku.
    To podobno najprawdziwsze skrzydło jest. Pamiątka z jednej z pierwszych randek;
 oderwane pół mojego życia temu od znicza, który tak okropnie mnie wtedy skaleczył. Najprawdziwsza przeszłość, nieistotne wydarzenia, elementy mojej osobowości, które bez narracji nie mają żadnego sensu. Nie szkodzi- są mi drogie, więc dam im wieczność.
  Ale dzisiaj wieczność - już nie wartość,  więc dam bezkresną oglądalność...




Po demontażu parapetu, który oddalił się, by przepłynąć się w zimnym roztworze z sody kaustycznej, światło dzienne ujrzała  moneta pt "2 pfennig Deutsches Reich 1907"  i  kasztan. Chwileczkę,  proszę poczekać ( szum i kolorowe neonki) - niedoskonała " maszyna" do liczenia podaje, że kasztan tej jesieni obchodził  sto piąte urodziny ;).

         




Myślicie nieraz obrazami? Widząc coś, mam silne skojarzenie z którymś dziełem, sceną z filmu czy książki a nowo poznana osoba przypomina twór złożony z trzech innych wcześniej poznanych - rzucam wówczas hasłami, skrótami myślowymi, których nie rozszyfrowałby nikt prócz moich przyjaciół - cóż, ci są przyzwyczajeni.
       Poniedziałek rano: mąż wrócił z zakupami, otwiera bramkę, zwalnia, stawia powoli torby na ziemi...
 Żona jego jest w innym świecie/ stanie odmiennym, zwariowała bądź nie - uśmiecha się i mocno zajęta mierzy aparatem...
 Jedną z wizji jakimi przesiąknęłam jest cykl obrazów Johna Anstera Christiana Fitzgeralda ( 1819- 1906) :

                                                             "Kto zabił Rudzika?"


   No i sami zobaczcie...





   Poczuliście się zapewne jak w galerii ... Pomijając skromną rolę kota Ryszarda w tym akcie, hm... nie brutalizujmyż, trzeba przyznać że, szczur pięknie odszedł :)

     Wracając do tematu- historia najbardziej przeszkadza w pracy. Plewiąc w ogrodzie natrafiam na "skarb", biegnę "do" - on też rzuca pracę. Później czyścimy, oglądamy, następuje krótka wymiana zdań:  To ja odpalam internet  - a ja zrobię kawę (normalnie by nas wylali :)).




    Innym znaleziskiem ogrodowym jest kielich pamiątkowy z wizerunkiem budowli szczycie na Śnieżki.






      Ale wracając do tematu (jakiego znowu?)- otóż  nie ma dla mnie piękniejszego zestawienia niż ziemia i porcelana. Moje najstarsze wspomnienia sięgają chwil takich jak ta: chowam się na końcu ogrodu, udając że, nie pada i wcale nie słyszę dochodzącego z oddali wołania mamy, w upieprzonych spodniach wygrzebuję z ziemi pomiędzy warzyw porcelanowe kawałki. To było bardzo wciągające... wręcz "fetyszowskie" doznanie.


    Fascynacją straszą chyba od mojej świadomości jest  proces destrukcji. Szczególnie demolki czasu na  przedmiocie idealnym, aż do częściowego  unicestwienia. Odkąd pamiętam- zbieram destrukty.
Pociągają mnie... Wyobraźmy sobie tego procesu początek: formowanie, wypalanie, studzenie,
 ludzki dotyk, walanie się po nieistniejących już szufladach, upadki na ziemię, pękanie, kruszenie...
 i spróbujmy wyobrazić sobie taki dźwięk jaki wydawała ponad stuletnia porcelana podczas swojej destrukcji w przyspieszeniu 100 lat / 1 minutę ...  istny wrzask przedmiotu.
























 Drodzy Czytelnicy !  Minął ponad rok odkąd zaczęłam ( a niekiedy i zaczęliśmy) blogować w tzw. międzyczasie a moja praca została doceniona konkursowym wyróżnieniem z czego jestem ostatnio dumna :)
 Dziękuję za  zainteresowanie, komentarze, maile, będące dowodem na to że, naprawdę jesteście po tej drugiej stronie pleksy  :)  Dzięki, pozdrawiamy i ...                            



                                         do zobaczenia :)




19 komentarzy:

  1. zbierasz też małe laleczki? przypominają mi okładki zespołu Devil Doll :)
    też lubię kontakt z ziemią, odkąd pamiętam...
    To do zobaczenia :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjedziecie, zobaczycie :) więc piekę ciasto i czekam :)

      Usuń
  2. piękne, wzruszające...
    pewnie dlatego, że i ja mam takie wspomnienia z ogródka, czyli jestem z tych, co kminią bazę.
    A ty jesteś dla mnie zjawiskiem internetu, odrębnym i kruchym jak porcelana, boję się, że się potłuczesz i znikniesz. Oczywiście jesteś też M, i M. Czekam na wpisy zawsze, choć nie zawsze komentuję. Pisz pisz. cie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym uwiecznić jak najwięcej niepowtarzalnych wspomnień charakterystycznych dla naszego regionu. Dziękuję za piękne słowa :) Na razie jestem, nie znikam, własnie napisałam kolejnego posta i powaliła mnie angina :) Pozdrawiam !

      Usuń
  3. o, moderacja? stało się coś?
    a w ogóle to fajnie wyglądacie jako dziad z babą;-p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko pastuch elektryczny na lamę ;)

      Usuń
  4. Nowa wartość naszych czasów - bezkresna oglądalność.
    Odgłos rozbijanej porcelany musi być warty jej rozbicia! Synowie poprzednich właścicieli, znaleźli w przydomowym płytkim stawku, kany na mleko, wypełnione piękną porcelaną. Rozbili wszystko, oprócz dużej wazy na zupę, którą zanieśli mamie. Zapytani, dlaczego resztę zniszczyli, powiedzieli, że ten dźwięk, gdy ona uderzała o kamień, był piękny ...
    Pozdrowienia bungowe!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są dopiero wspomnienia! Idea tamtych czasów nie zawsze bywa zrozumiana ;)Mój ojciec, przykładowo, jako dziecko budował rakietę z klapy od fortepianu, potrzebował do niej korony więc wdrapywał się na szafę a ta przechyliła się i stojące w niej zabytkowe szkła zamieniły się drobny mak. Innym razem wykopał z dziadkiem kosz pełen porcelany, którą używaliśmy do ostatniego talerza, mimo to dalej uważaliśmy ,że w domu mogą być ukryte skarby ... Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Rozumiem Twoją fascynację znaleziskami aż za dobrze:-))) Też tak mam! Wystarczy, że znajdę coś. Okruch czasu, który przeminął, a budzi się we mnie gorączka poszukiwacza, niczym u poszukiwaczy złota ( albo bursztynu . I ten dreszcz oczekiwania - będzie coś jeszcze, czy nie będzie...
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, u nas nie ma bursztynów :( Pozdrawiam !

      Usuń
  6. Ja myślę zapachami i dźwiękami, jednak tak przeprowadziłaś mnie przez te obrazy, że załapałam całą tę teatralność Śmierci Szczura.
    A ziemia, cóż... każdego dnia nas zaskakuje i umożliwia dołożenie małej, kolejnej cegiełki do poznania historii tych terenów.

    Gratuluję wyróżnienia. To nie jest łatwe zyskać uznanie w całym tym ocenie blogosfery :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fitzgerald to malarz mojego dzieciństwa. Jako mała dziewczynka dostałam od mojego wujka, o którym ostatnio trochę na blogu wspominałam piękną książkę Wróżki i Elfy Leśne ilustrowaną właśnie obrazami Fitzgeralda. Są czasem straszne w swojej baśniowości, ale zachwycające, a Pan Szczur rzeczywiście niczym z jego obrazu.

    Gratuluję też znalezisk. Fajne macie życie, troszkę zazdroszczę, też chciałabym móc pracować w domu, a jak na razie to chciałabym w ogóle pracować ;-)

    Pozdrawiam i gratuluję wyróżnienia!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ślicznie napisany tekst! Rzadko nam się zdarza czytać tak przepięknie zredagowaną narrację. Jak dla nas bomba!

    Ten nastrój, ta melodia zanuciła się nam w nas.

    Dzięki.

    Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki- miało się tę mierną z "polaka";)

      Usuń
  9. @Madzia.

    Aleś dała do pieca! :D:D:D:D:D:D
    Filmowa historia!

    Pozdrawiamy Ciebie i jeszcze raz Gospodarzy!

    OdpowiedzUsuń
  10. Fantastycznie!
    Znowu przeniosłaś mnie w czasie:)
    Pozdrawiam i dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  11. cudne te porcelanowe szczatki lal. az się prosi doprowadzić je do porządku
    lilavati/ziutek44

    OdpowiedzUsuń
  12. Magda z 27 strony mnie tutaj przysłała :)
    Ogrody i podwórka starych domów to istna kopalnia. U moich dziadków potłuczone szkło wyrzucało się pod starą studnię. To wszystko zarastało trawą, a później można było odkopywać i układać ze szkiełek wzorki, patrzeć przez nie na świat... :)

    OdpowiedzUsuń