wtorek, 14 lutego 2012

Szmaty

      Latami przynosiłam przedwojenne: firany, zasłony, lambrekiny, chwosty, poszewki, obrusy, serwetki, kapy, kilimy, elementy strojów, karnisze - pochodzące  najczęściej z początku XX wieku.Wykonane z muślinu, aksamitu, weluru, atłasu, adamaszku, bawełny, batystu, etaminy, tiulu... Gdy bieliźniarki pękały w szwach a ceny coraz rzadziej spotykanych oryginałów osiągają rekordy, kolekcję uważam za zamkniętą/otwartą. Zapraszam do obejrzenia paru eksponatów (tych z wierzchu). Z czasem firany zawisną we wszystkich oknach Mateusa, kapy trafią na łóżka, obrusy na stoły- zobaczycie je (prędzej,czy później) w akcji przy prezentacji urządzonych wnętrz.


 Na rozgrzewkę milutkie, nowe a jednocześnie zabytkowe,
 - romantyczny wieczór przy muzyce z patefonu.




 Rękawiczki  z czasów secesyjnych ok.1910r.


                               

Oficerki damskie, prawidła z 1927r. (sygnowane)

 Bawełniana koronka z lat 40-tych zdobiła brzeg półki w witrynie kredensu.

Firany  tzw."kołkowe" z lat 30-tych XX wieku ( nawet wiem z której kamiennicy przy ul. Sudeckiej w Jeleniej Górze- pamiątka rodzinna).


Firana z bawełnianego tiulu ze wstawkami, lata 20-te XX wieku.


 Firana z maszynowego tiulu i jedna z wielu maskownic znalezionych w domu.


 Muślinowe zasłonki wykończone mereżką do biblioteki (mebla) z lat 20-tych XX w.


                                  Mosiężne żabki i części do karnisza.             


                                   






                                                                 Lambrekiny        





Szydełkowy lambrekin.


 Poszewki




                            w stylu art-deco (chociaż polemizowałabym;)


Batystowa poszewka, na niej -chwost ozdoba klucza biedermaierowskiej komody.





Serwetki z  adamaszku z wyszywanymi inicjałami.
                                                                     
                                                                       Obrusy           


                           

Welurowy obrus (lata 30-te XX w.)


Obrus tiulowo -szydełkowy.


 Kapy i kilimy.





 Lwowski  kilim i bieżnik 1930 r.
                                                   
                                                                            











                                                               Kapy z Mateusa



Egzemplarz nr 2 -o nieco odmiennej kolorystyce


                                
                                           







20 komentarzy:

  1. Szkoda, że nie miałaś tych 20 000 drobnych... Kolekcja po prostu mnie zachwyciła, powiem więcej - wiem, że zazdrość to nieładne uczucie, ale trochę we mnie wzbierała, jak oglądałam to wszystko ;-) A przeczytałam i obejrzałam trzy razy, dogłębnie. Może i lepiej nie widzieć nigdy oryginału...
    Uściski ślę.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja też, ja też 3x, dogłębnie i zazdrością jawną. Oczywiście secesja i batyst z klockami najpiękniejsze po mojemu. A najpiękniejsze we wszystkim jest to, że większość z naturalnych tkanin, taka szlachetna po latach. Sama mam (miałam? poszły sobie do wora w piwnicy?) zbiór ciuchów na Św. Nigdy, który będzie gdy, gdy... ale większość nosiłam:-)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz, patrząc na te wszystkie przydasie ucieszyłam się szczerze i w głowie zakiełkowała myśl nawet, że...jestem normalna!!!
    Stare makatki kuchenne (zbierasz?:)z napisem "dobra gospodyni jest szczęściem w domu", maleńka komża mojego ojca z komunii, haftowane sukienne obrusy w róże...nigdy nieużywane, zajmujące cenne miejsce w szafie na strychu, budujące świadomość fanty.
    Ślę ukłony i gratulacje, zbieraj dalej:)

    OdpowiedzUsuń
  4. świetna kolekcja! też lubię ubrania na do założenia na św. Nigdy- (uff, nie ja jedna:)) ale z braku miejsca, trochę się ich już pozbyłam (zakładałam je na przebierane Sylwestry).
    Widzę,że sukieneczka i buciki dla córeczki już są :)
    śliczna jest ta owalna poszewka na poduszkę!
    Patrząc na tę i inne objawione kolekcje mam niezbitą pewność,że Mateus był Wam pisany!
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  5. zapomniałam zapytać o te oficerki - dobre są? tzn można w nich chodzić? pytam, bo moja mama wytrzasnęła skądś podobne, damskie, mierzyłam je i kicha - nie mogłam wsunąć stopy :( co jest o tyle dziwne, że mam bardzo drobne stopy i niektóre buty muszę kupować na stoisku z dziecięcymi.Podejrzewam,że były źle zrobione i dlatego uchowały się tyle dziesiątków lat.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwsze czytanie - kompletne oszołomienie! Nawet o chorej kozie Matyldzie zapomniałam ...
    Drugie czytanie (kurcze, jak w kościele albo sejmie :)) i mogę się teraz pozachwycać.
    !!!
    I pozastanawiać, co ja wtedy robiłam, gdy Ty dokładałaś kolejne cuda do swojej kolekcji?
    Ile lat się tworzy takie kolekcje, jak "zęby wilka" i "szmaty"?
    Czy już wtedy wiedzieliście, że kiedyś będzie Mateus?
    Czy to z myślą o nim?
    Najbardziej zachwyca mnie to, że wszystkie Wasze zbiory ożyją ponownie. Wyobrażam sobie te wydziergane cudowności w oknach.
    I w ogóle.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Niesamowita kolekcja. Uwielbiam takie tkaniny, choć nie bardzo się na nich znam i pewnie nie raz nie potrafiłabym odróżnić starych od nowych. Moją uwagę zwróciła bawełniana koronka, która była ozdobą kredensu, od razu poleciałam do mojego kredensu, który zdobi identyczna koronka, choć nowa i kupiona w pasmanterii, to wzór ma identyczny.
    Co do ciuchów, to też je uwielbiam, choć nie stać mnie na kupowanie aż takich cudów, to chodzę często w ludowych gadżetach, mam też kilka ciuszków z lat 50' i trochę starej biżuterii (głównie secesyjnej), którą mój przyjaciel kupuje dla mnie na berlińskich flomarkach, ale to i tak tylko kropla w morzu moich wygórowanych potrzeb. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Napiszę krótko i treściwie. Majtochy rozłożyły mnie na łopatki, a suknie zachwyciły! :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Normalnie nie powinnam jednak czytać tego bloga w trosce o swoje serce.
    ;DDD

    PIĘKNOŚCI!

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzękuję Wam Drogie Panie - za docenienie piękna dawnych materiałów!
    Nie wierzę, że nie macie zabytkowych pamiątek w rodzinnych kredensach -ja sporo zabezpieczyłam przed piecem. Tkaniny kolekcjonuję od 10 lat-( makatkę znalazłam w Mateusie "Woda źródłem życia"), ramy od 6, wcześniej drobne, klimatyczne przedmioty oraz narzeczonych:); dziś są meble, obrazy. Zawsze chciałam kupić willę -lecz starczyło mi na wiejską chałupę:).Marzymy o targach w Lipsku - tam podobno jest wszystko! PS: Oficerki są po mojej śp. babci,pasowały tylko na nią. Próbowałm założyć ale są jak dyby. Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  11. najstarsza tekstylna pamiątka jaką mam, to... mój pierwszy ręcznik (rocznik '78), przeszedł przeze mnie, moją siostrę i mojego syna, córka już się nie załapała (naprawdę jest zużyty i przetarty, boję się rozdarcia, więc leży w szafie i robi za relikwię;))

    OdpowiedzUsuń
  12. Z zapartym tchem oglądam te wszystkie cudeńka, a jutro poproszę teściową o podarowanie mi resztek ślubnej wyprawy babuni, z inicjałami, wyszywankami, żeby gdzieś nie zaginęła, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Imponująca kolekcja! Mnie najbardziej "kręcą" stare firanki, obrusy, biała, haftowana pościel. Zawsze jak uda mi się coś upolować ( najczęściej w lumpeksach:-))) ) wracam niczym człowiek pierwotny z mamutem. A potem piorę, ceruję, czasem łapię oczko do oczka, tak żeby nie było widać.

    OdpowiedzUsuń
  14. Niesamowita kolekcja jak w muzeum.
    U mnie w rodzinie mają domek szlachecki i w takich malutkich okienkach wiszą takie piękne koronkowe zasłonki Bardzo urokliwie to wygląda w oknach takich starych zabytkowych domach.Pozdrawiam i podziwiam :

    OdpowiedzUsuń
  15. :o... cudowności. Nie powinnam była tego oglądać. Firany i obrusy zdecydowanie kradną serce. O rękawiczkach nie wspomnę, bo to już po prostu przesada... ;))) <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja jak Asia - po lumpeksach się uganiam, drżącymi rękami wyciągając różne cuda i cudeńka. I potem jak jaskiniowiec z łupem do domu, tylko szaf już brakuje.
    A Twoja kolekcja zachwycająca, oglądałam zdjęcia z radością i zachwytem!

    OdpowiedzUsuń
  17. I niech mnie teraz KTOŚ zapyta, po jaką cholerę mi maglownik z czasów prehistorycznych z nie moimi inicjałami i cała reszta szmat.
    Piękna kolekcja, a w sukienkach i rękawiczkach można chodzić po ogrodzie, na przykład. Kapelusze odpowiednie też pewnie masz?

    OdpowiedzUsuń
  18. Widzę,że w mniejszym lub większym stopniu to samo nam w duszy gra;)
    Właściwie jedynym problemem jest to aby nie zabrakło szaf i szuflad ,a w wersji idealnej- okien, stołów i sof (a nawet rąk i głów- niestety więcej rękawiczek nie posiadam- cenowo zazwyczaj są poza zasięgiem, jeżeli w ogóle się trafiają,a temat kapeluszy -o dziwo -przeoczyłam;)).W sumie -chyba nic tak nie podkreśla "domowo-antycznej" scenografii.
    -

    OdpowiedzUsuń
  19. Witam, to też moja pasja, chociaż traktuje te piękne rzeczy raczej użytkowo. Mam chałupę z beli na wsi i dom zaraz k /Krakowa, więc wiadomo, na wsi bardziej po wiejsku a tym, w którym mieszkam na stałe wiszą piękne kołkowe firany(secesja), kominek kaflowy, na suficie są tragarze więc takie dekoracje uzupełniają całość. Moja córka, która po studiach wyjechała na Hawaje, podobnie urządza swój dom,chociaż bardzie w stylu tej wiejskiej chałupy. Przesiąkła tą atmosferą i cho młoda kontynuuje tę miłość. Zresztą coraz częściej spotykam domy młodych ludzi, w starym stylu. Jestem pod wrażeniem kolekcją i Pani pasją. Pozdrawiam

    Lidka Ch

    OdpowiedzUsuń
  20. Witam, bardzo ciekawa strona, dobrze że są ludzie którzy ratują to co zostało nam po przodkach. Niejednokrotnie sam widzę piękne tkane dywany ,,posażne'' których ludzie nie szanują i zatykają np dziurawą podłogę w przyczepie lub podściełają w bagażniku, i serce mi się kraje bo wiem ile pracy trzeba było włożyć w taki dywan, ale ludzie tego nie doceniają. Chciałem jeszcze dodać, że zaprezentowana ,,kapa dwuosnowowa z podlasia'' nie jest kapą dwuosnowową. Jeśli Pani chce mogę podesłać kilka zdjęć na priv prawdziwej ,,dwuosnowówki'' Pozdrawiam :) Darek R. Sztabin

    OdpowiedzUsuń