wtorek, 30 sierpnia 2011

Survival - pierwsze lato w Mateusie.


     Po nasyceniu się zamrożonym klimatem tego miejsca , przeszukiwaniach zakamarków i wyciąganiu  z nich skarbów, wykopaliskach, wykonaniu stratygrafii wszystkich powierzchni- zamówiliśmy kilka kontenerów.
Po opuszczeniu Wrocławia nasze życie całkiem się zdezorganizowało. Od zera urządzaliśmy przyszłe  miejsce pracy, żyliśmy na poziomie minimum egzystencjalnego bo całe nasze oszczędności miał pochłonąć zbliżający się remont, który z kolei miał ocalić nas przed zimą. Czekając na rewolucję  zakładaliśmy ogród, co nie było proste - nasze prace wciąż przerywały znaleziska przechodzące w wykopaliska archeologiczne: to fundamenty wcześniejszej stodoły, to znów płyty z piaskowca w układzie nieprzypadkowym, to znowu "medaliki- swastyki" (o czym kiedy indziej) itd, aż w końcu ...

Zdjęcie nagrobne (matki pastora) na porcelanie. 
Fragmenty  marmurowego nagrobka z początku XX wieku.

Sądząc po grubości płyty  musiał być olbrzymich rozmiarów.

              i kolejny...tym razem piaskowcowy , itd.Są to niewątpliwie nagrobki przedwojennych mieszkańców  wsi. Zgodnie z etyką historyka sztuki poszliśmy do pobliskiej parafii zbadać tą sprawę.A tam- już na wstępie przywitał nas mur oporowy w okół kościoła podwyższony o pół metra zlepkiem  niemieckich nagrobków, na cmentarzu zaś polskie nazwiska zdobią tyły przekutych niemieckich płyt  (ale, w końcu  to Dolny Śląsk - u nas to "normalne"). Wracając do domu minęliśmy mnóstwo murków, słupków, podmurówek, szopek , komórek, kurników i tego w  wszystkiego co nasi wschodni dziadkowie kochali najbardziej, wykonanych  z użyciem tego modnego w od lat 50-tych  budulca.  Kilka około 100,120-letnich płyt walających się na terenie zlikwidowanego wiele lat temu zakładu kamieniarskiego (a co!?) ,wartościowych rzeźbiarsko i historycznie (po tzw. znamienitych obywatelach)  jako cenne i zgłosiliśmy  do konserwatora -zapisał i tyle. Potem ktoś kupił działkę i "usunął". Barbarzyństwo ? Raczej powojenny  regresing (uzdrawianie przeszłości dla lepszej przyszłości). Jako socjologa nie dziwi mnie to, jako historyka sztuki -bardzo smuci.

Wracamy do ogrodu...
  Ogród powstawał od strony studni .Wystawała z 50-metrowego betonowego placka, a my, a jakże, musieliśmy sprawdzić co jest pod spodem. Opłaciło się i kopaliśmy dalej ,a skoro już ,to i coś posadziliśmy a że woda blisko, podlewamy wiadrami i jakoś się kręci . Pamiętam miny przejeżdżających którzy nie mogli się nadziwić ,że tutaj ludzie jeszcze tak żyją...
 

"Stop-daj im szansę"

Kąpaliśmy się w okrągłej kastrze budowlanej , naczynia myliśmy w wodzie ze studni, żywiliśmy się grillem .
Z socjologicznego punktu widzenia grill to impreza dla biednych. Podliczmy : zakładając ,że grilla za 9 .99 już kiedyś nabyliśmy i pozostało nam trochę węgla , patyków i gazetka Tesco na podpałkę, to: piwo 1.90 , kiełbasa 4.0 zł .Podsumowując- widzieliście gdzieś taaaką bibę za sześć blaszek!?
 Mmm... przypomniało mi się piwo lwóweckie ,które się skończyło , następnie wróciło -ale nie poznaję.
Historyczne sztuki.


Lato dobiegało końca i przyszedł czas na inwestycje:
1.Kominy:






Ciekawa sprawa- żadna ekipa nie chciała się podjąć odtworzenia ich w identycznym  kształcie  -wybraliśmy  tych, co  mieli  najlepsze chęci .Wyszło chyba nie najgorzej ;)


2.Wkład kominowy.
chwila przed nowoczesnością...

4.Instalacja grzewcza w całym domu i pies centralny;)
5.Instalacja elektryczna ,
6.Prawie:) połowa okien o podziałach zgodnych z oryginałami (ale w wersji współczesnej) oraz renowacja kilku wiekowych.
Nie jest to ideał (jednoskrzydłowe) ,ale ze współczesnymi normami  izolacyjności  nie wygrasz; dwuskrzydłowe  miałyby  wzierniki za miast szyb...



7. Izolacja podłóg  połowy (na początek) parteru,
8. Tynki,
9. Ocieplenie strychu,
10. Doprowadzenie wody i kanalizacji,
11. Ocieplenie wewnętrzne ściany szachulcowej,
12. Rekonstrukcja drewnianego opierzenia szczytu,



Forma bardziej ozdobna - wg regionalnych wzorów. Kolorystyka odtworzona ,oryginalna ,okna zachowane.
Stare  szalowanie  zostało "pod spodem" co usztywniło  konstrukcję szczytu.
drzwiczki do transportu worków ze zbożem ,(strych był jednocześnie formą spichlerza -dźwig gospodarczy wysuwany przez okno -w trakcie renowacji)

W listopadzie zeszliśmy z rusztowania .Wkrótce zasypało nas śniegiem.
Biedermaierowska ( wiejska) szafa chlebowa to mój urodzinowy prezent od męża.